Jestem zepsuta. Mam 20 lat i jestem zepsuta, moje ciało
jest zepsute. A umysł… umysł to już w ogóle.
Jestem rozdarta
pomiędzy wejściem pod biurko, załamaniem się i płaczem, a zebraniem się do
kupy, bo świat się nie kończy i życie przede mną. Ale to pierwsze jest takie
kuszące…
Ciągle spadam ze
schodów. Ciągle zamykam się w sobie. Same problemy ze mną.
A w przejściu
podziemnym – duch z przeszłości, grający na gitarze tak dobrze znane mi nuty.
Skrzyżowane spojrzenia, obcy człowiek i wspomnienia.
Pierwszy pocałunek,
który powinien być wspaniały, a jego wspomnienie jest podszyte (ba, otoczono,
zanurzone!) wszystkim, czego w życiu nie chcę pamiętać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz