Niemal obłąkanie ze strachu.
Zamykanie się w sobie i w domu, oderwanie od świata.
Życie na krawędzi, w każdej sekundzie czując, że zaraz
spadnę. Albo że ktoś mnie brutalnie ściągnie.
Tak było, teraz uciekłam kawałek od tej krawędzi. Nie
wiem, na jak długo. Nie wiem, czy jestem silniejsza. Pewnie byle podmuch wiatru
mógłby mnie znów popchnąć w tamtą stronę. A może już to robi.
Tęskniłam za Tobą. Za nieznanym Tobą, który byłeś taki
jak ja podobnie, jak każdy chory na raka jest taki sam. Tęskniłam za Tobą przez
te kilka lat – a może tylko za moim wyobrażeniem Ciebie…?
Dobrze jest mieć kogoś w swoim życiu.
Ale chyba nie dla mnie. Wszystko komplikuję.
Przyciągnę, odepchnę, zranię i zatęsknię.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz