Przypadkiem znalezione zdjęcie, które tak nieracjonalnie,
niepodobnie do mnie zaczęłam drzeć, bez łez, bez żadnych myśli, bez poczucia
siebie, bez świadomości. Siedziałam na podłodze i darłam szczęśliwe chwile,
których nie chcę pamiętać. Darłam tak, aby nie zostało nawet pół jego
spojrzenia, pół mojego uśmiechu. Jego uśmiechu. Nie ma prawa się uśmiechać z
mojego powodu. A ja nigdy już nie będę się tak uśmiechać, jak wtedy. Bo przez niego
coś we mnie umarło.
I przez niego pewnie już zawsze będę zalęknionym
dzieckiem, coraz starsza, coraz bardziej żałosna, aż w końcu zostanę samotną
starą panną, której nawet pies nie lubi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz