Nie widzę siebie w wieku 40 lat. W wieku 30 – może
jeszcze, ale 40? Nigdy. Mam wrażenie że stanie się coś strasznego, że w ciągu
tych 10, 20 lat tyle może się zmienić, tyle złego może się zdarzyć i że zdarzy się,
i że będzie to coś, po czym już się nie pozbieram; że co chwilę moje życie się
rozsypuje i to, że teraz jest w miarę dobrze, jest jak domek z kart.
A przerażająca prawda (choć taka, której do siebie nie
dopuszczamy) jest taka, że nie ma Boga, nie ma miłości, nie ma sensu życia, jesteśmy
tylko zwierzętami, tak się nieszczęśliwie stało, że obdarzonymi świadomością,
ale tylko zwierzętami, a nasze istnienie nie ma najmniejszego sensu…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz