I czasem na chwilę przestaję być sobą, nie wiem, czy
jestem małym dzieckiem, 20-latką czy doświadczoną przez życie staruszką.
I czasem na moment mój mózg się wyłącza, robię wszystko
automatycznie; niezmiernie głośno słyszę własne kroki, a każdy ruch jest tak
wyraźny, jakby najpierw – ale gdzieś w oddali – pojawiała się myśl o ruszeniu,
a potem dopiero sam ruch.
I czasem siedzę wieczorem przy biurku i nagle uderza mnie
uczucie, że coś jest nie tak, że nie jestem sobą, że mnie nie ma.
A czasem mam wrażenie, że nie ma całego świata…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz