A potem nagle czuję, że coś się stanie. Zaraz, za parę
dni czy miesięcy – ale stanie się coś bardzo złego.
A potem przypominam sobie, ile rzeczy jest nie tak w moim
życiu. Gdyby nie te kilka rzeczy… kilka cholernie ogromnych rzeczy… to umiałabym
się nim cieszyć. Tak bez powodu. Tak po prostu.
Ale nie umiem. Więc dobija mnie każda drobnostka, dobija
mnie codzienność, dobijają mnie myśli i dobijam siebie sama.
Nie mogę się doczekać, kiedy w końcu wsiądę do Samochodzika,
odpalę silnik, włączę jakąś mocną muzykę i wcisnę pedał gazu. Już niedługo.
Może.
Choć pewnie nie.
Czytasz w moich myślach? Początek opisuje dokładnie to o czym ostatnio myślałam. Też mam przeczucie, że jak niedługo coś się sypnie w moim życiu, to tak po całości. Tylko nie wiem w której dziedzinie, czy w domu, czy na uczelni, czy może jeszcze coś innego.
OdpowiedzUsuńwiem jak bardzo potrafi zmęczyć to nieustanne przeczucie, że lada chwila wydarzy się coś złego... to gdzieś tkwi podświadomości, ten strach, że coś pójdzie nie tak...
OdpowiedzUsuńnajważniejsze, że dostrzegasz chwile, które sprawiają Ci przyjemność, że potrafisz doceniać i cieszyć się z takich małych błahostek, z pozytywnych odczuć. nie utrać tego.