5 października 2013

chaotycznie

Mam chore ciało, chore autko i permanentnie chorą duszę. Przez większość czasu tylko tłumię łzy. Niepewność mnie zabija.
A czas to przecież tylko kolejny wymiar. To co będzie, już było. To co było, dopiero będzie. Już dawno wszyscy umarliśmy. Wszystko jest względne. Chaotyczne. Inscrutable i abstruse.
A może w każdym kwarku jest osobny wszechświat, myślę, patrząc na przemykającą za oknem szynę.
Stojąc z obojętną miną, próbując wytworzyć odpychające pole magnetyczne, gdy ludzie włażą w moją – tak szeroką – strefę osobistą. Zgarbiona, bezwładna. Martwe oczy – a wewnątrz krzyk. Przekleństwa, jak zdarza mi się tylko w aucie. Frustracja zaczynająca się w dłoni i rozchodząca na całe ciało, jak przeszywający ból nerwu od czubka palca, przez tułów aż do szyi.
Bakterie wszędzie bakterie zjedzą mnie zjedzą mnie zjedzą a potem umrę i zjedzą mnie jeszcze bardziej.

5 komentarzy:

  1. Współczuję Ci bo widzę jak cierpisz... "Martwe oczy – a wewnątrz krzyk." - dokładnie to rozumiem... Mam nadzieję, że mimo wszystko dasz radę, naprawdę w Ciebie wierzę! Powodzenia Acilya...!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie cierpienie... do cierpienia to jeszcze daleko. Ale frustracja i brak... czegoś. Dzięki :)

      Usuń
    2. uspokoiła mnie Twoja odpowiedź. coś już we mnie drgało, że kolejna osoba wpadła w sidła depresji... rozumiem, że gorszy stan jest tylko przejściowy? jesień?

      Usuń
    3. Jesień... może. Może nałożenie się miliona problemów - ale przecież tak jest zawsze, bo to życie. Ale tak już mam, lepsze i gorsze okresy... choć z przewagą gorszych. Ale nie, depresja nie :)

      Usuń
    4. To dobrze ;*

      Usuń