9 października 2013

jednak nie

Czasem cieszę się z życia samym życiem – gdy siedzę i robię notatki z 5-kilogramowej książki, pisząc z kimś i słuchając cicho grającego radia. Albo gdy napotykam wzrok nieznajomej osoby w tramwaju i, co do mnie niepodobne, uśmiecham się, a ona odwzajemnia uśmiech. Albo gdy idę na przystanek i, jak to zwykle mam, gdy idę anonimowa pośród tłumu ludzi, czuję się tak… nie wiem, tak bardzo sobą. I cieszę się. Tak po prostu.
A potem nagle czuję, że coś się stanie. Zaraz, za parę dni czy miesięcy – ale stanie się coś bardzo złego.
A potem przypominam sobie, ile rzeczy jest nie tak w moim życiu. Gdyby nie te kilka rzeczy… kilka cholernie ogromnych rzeczy… to umiałabym się nim cieszyć. Tak bez powodu. Tak po prostu.
Ale nie umiem. Więc dobija mnie każda drobnostka, dobija mnie codzienność, dobijają mnie myśli i dobijam siebie sama.
Nie mogę się doczekać, kiedy w końcu wsiądę do Samochodzika, odpalę silnik, włączę jakąś mocną muzykę i wcisnę pedał gazu. Już niedługo. Może.
Choć pewnie nie.

2 komentarze:

  1. Czytasz w moich myślach? Początek opisuje dokładnie to o czym ostatnio myślałam. Też mam przeczucie, że jak niedługo coś się sypnie w moim życiu, to tak po całości. Tylko nie wiem w której dziedzinie, czy w domu, czy na uczelni, czy może jeszcze coś innego.

    OdpowiedzUsuń
  2. wiem jak bardzo potrafi zmęczyć to nieustanne przeczucie, że lada chwila wydarzy się coś złego... to gdzieś tkwi podświadomości, ten strach, że coś pójdzie nie tak...

    najważniejsze, że dostrzegasz chwile, które sprawiają Ci przyjemność, że potrafisz doceniać i cieszyć się z takich małych błahostek, z pozytywnych odczuć. nie utrać tego.

    OdpowiedzUsuń