19 września 2013

dobrze i nikogo

Tak sobie myślę – jak bardzo byłabym zraniona, gdyby mi zależało. Jak bardzo czułabym się zraniona, że kiedyś rozmawialiśmy godzinami i nie mogłam paru dni ani nawet wieczora bez takiej rozmowy wytrzymać, a potem wspominałam je nocami – a teraz nie mam słowa od ciebie od tygodnia czy dwóch. Jak bardzo czułabym się zraniona, że… znudziłam się? zawiodłam? okazałam się inna, niż myślałeś? Nie wiem i nie obchodzi mnie to. Jaki wspaniały sposób na uniknięcie zranienia – przekonanie samej siebie, że mi nie zależy, że whatever. Działa.
Samotność jest wspaniała. Taka oswojona samotność. Która cię nie gryzie ani nie boli. Która jest częścią ciebie. Dzięki temu tak nie boli, kiedy ktoś odchodzi, a ty zostajesz sam. Dzięki temu nie robisz głupot, żeby tylko nie być samotnym. A gdy samotność na chwilę znika – dużo bardziej to cieszy. A gdy powraca – czujesz się, jakbyś wrócił do domu po długiej podróży pełnej przygód. A nie, jakby wyrwano ci kawałek serca.
Tak, samotność jest wspaniała. Tylko czasem siedzisz zawinięty w koc, pijesz samotnego drinka i chce ci się płakać, sam nie wiesz dlaczego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz