A mi jest wiecznie zimno.
I ostatnio czuję się wiecznie chora. I może jestem.
Leżę w łóżku do 4 w nocy, czytając Kinga – zaprawdę
genialna lektura na pełne lęku noce… Jestem zmęczona, ale boję się zasnąć, więc
leżę i czytam w nadziei, że zmęczę się tak bardzo, że przestanę się bać. Ale
jestem coraz mniej śpiąca, coraz bardziej zmęczona, a lęk wciąż narasta.
Serce wybija jakiś tylko jemu znany, dziwaczny rytm, może
zaraz się zatrzyma. Może czeka tylko, bym zasnęła…
Rano wstaję, bolą mnie oczy, drżą mięśnie, chce mi się
płakać, a pod oczami mam zmarszczki jak 60-latka.
Najchętniej przetrwałabym ciemną, straszną noc, skulona
pod kocem z szeroko otwartymi oczami, opierając się lękowi. Położyłabym się o
szóstej rano i spała o przyjaznej porze dnia, gdy nic nie mogłoby zaatakować w
ciemności mojego leżącego bezradnie, bezbronnego ciała. Ale świat nie jest tak
skonstruowany – czego nie rozumiem. Noc, najniebezpieczniejsza pora, i my mamy
spać…?
Boję się to już za słabe słowa. Boję się to już za mało.
Och, ja mam zawsze zimny nos, stopy i czasami dłonie.
OdpowiedzUsuńChyba nie bałam się spać, tylko zasypiać. Teraz też czasem się boję, jak sobie o tym przypomnę.
Tak długo jak czujesz zimno i ból i lęk i strach możesz być spokojna,jedno jest pewne ,masz duszę...wrażliwą i trochę wystraszoną ale jest na swoim miejscu
OdpowiedzUsuńJa też czasem miewam takie silne lęki. Nie wiadomo skąd się biorą i mają ogromną siłę... Mi wtedy pomaga pisanie. Ale to świetnie, że się czymś zajmujesz w takich złych momentach, bo bezczynność to byłoby najgorsze co mogłabyś zrobić... Dasz sobie radę! Trzymaj się Acilya!
OdpowiedzUsuń