28 września 2013

powrót

Niedługo powrót na studia. Jednocześnie mnie to przeraża, smuci i cieszy.
Przeraża mnie wizja wiecznego załatwiania różnych rzeczy, zaliczania, biegania. Ale głównie przeraża mnie znów życie na własny rachunek. Lubię takie życie, ale dopiero, gdy się przyzwyczaję. Po tak długim czasie w domu… może być ciężko. Poza tym, mimo wszystko, jakiś niepokojący jest cichy pokój bez wkurzającej muzyki siostry zza ściany czy okropnego wycia odkurzacza z dołu.
Smuci mnie to, że znów będę miała mało czasu na wszystko. Zajęcia, zakupy, gotowanie, jeden odcinek serialu do obiadu – i już jest wieczór. Przez wakacje zaprzyjaźniłam się ponownie z językami, wpadłam po uszy w miłość do rosyjskiego – nie wiem, czy mój i tak już słomiany zapał nie upadnie, gdy będę miała tylko wieczory i zmęczony umysł. Poza tym… koniec budzenia się o 9 czy 10 i wylegiwania się z książką w łóżku, słuchając chrapania psów śpiących w moim pokoju.
Ale mimo wszystko, cieszy mnie powrót na moją Alma Mater. Wciąż nie wiem, czy mój kierunek jest tym, w czym widziałabym siebie w przyszłości. Ale zajęcia są w większości bardzo ciekawe. I trochę już tęsknię za notowaniem na wykładach, białym fartuchem, badaniem śliny lub upijaniem się oparami etanolu…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz