A jednak ostatnio sama zaczęłam wyolbrzymiać swoje zwyczajne problemy. Sesję, naukę. I
przyszła mi do głowy myśl, że mogłabym mieć dużo więcej na głowie. Jak kiedyś. Że
nagle mogłoby się coś stać. Że mogłabym ciężko zachorować albo coś jeszcze
gorszego. Ale ta myśl nie pocieszyła mnie, wręcz przeciwnie… Przestraszyłam
się. Nagle – to kluczowe słowo tu. Nagle jest przerażające. Już parę razy tak
miałam – wychodziłam w życiu w miarę na prostą, a nagle bach – zawalone życie,
znów trzeba się odkopywać spod gruzów. Coś jak wypadek samochodowy – straszne,
nagłe i długo trzeba się po tym zbierać. Coś takiego, przy czym wszystkie te
nasze ogromne problemy, które mieliśmy przed chwilą, wydają się niczym, aż w
końcu znikają. A inni ludzie zaczynają irytować.
Ja chyba potrzebuję kogoś, kto by mnie ochronił przed tym wszystkim, przed takimi ponurymi myślami… Nie, to pretensjonalne.
Ja chyba potrzebuję kogoś, kto by mnie ochronił przed tym wszystkim, przed takimi ponurymi myślami… Nie, to pretensjonalne.
Swoją drogą, sesja ma i dobre strony – nie myślę o
rzeczach, o których nie powinnam była, które doprowadzały mnie do szału.
Ale w sumie, co za różnica, z jakiego powodu nie mogę zasnąć...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz