12 stycznia 2013

freaking out

Jestem osobą ambitną, chyba. Aż za bardzo czasami. Wszystko muszę zrobić sama, wszystko muszę zrobić perfekcyjnie, wszystko muszę umieć perfekcyjnie. Czasem to dobrze, ale czasem… to pożera czas, a czasem ważniejsza jest szybkość, niż perfekcyjność. Na przykład teraz, gdy mam milion zaliczeń, ale muszę mieć co najmniej czwórkę z każdego. Żałuję, tak bardzo żałuję, że nie zaczęłam się uczyć wcześniej. Po raz pierwszy zaczyna mnie ogarniać panika przed sesją. Moją pierwszą, notabene. Świruję, mimo tego, że póki co bez większego wysiłku zdobywałam same czwórki i piątki, a poza tym opuściłam w całym semestrze tylko 3 wykłady. Mimo tego, że mam o wiele mniej pracy niż inni, którzy mają niepozaliczane różne rzeczy. I świruję także mimo tego, że zawsze świruję, a potem okazuje się, że wszystko jest ok. Ale kto wie, może teraz będzie inaczej, a ja spadnę na cztery litery z baardzo wysoka… Dlatego świruję. I kuję.
Bo strach silniejszy jest od lenistwa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz