Jednak teraz zdałam sobie sprawę, że już wychodzę na prostą.
Mimo sesji, zimy i wszystkiego innego. To dobrze, bardzo dobrze, bo
depresja to
nic fajnego, bo nie powinno jej być, a poza tym lubię cieszyć się
życiem, po
prostu żyć, nie myśleć: „o boże, kolejny dzień”, wstając z łóżka rano,
zakrywając twarz dłońmi. Lubię jeździć samochodem po mieście, slalomem
omijać dziury i śpiewać w głos, albo stać na czerwonym i jeść
kanapkę, i cieszyć się po prostu życiem. Mimo tego, że jest śnieg, mróz,
nie ma
słońca ani zieleni.
Luz, blues i malinki. Yo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz