I wtedy budzę się, leżąc na plecach w moim ciemnym
pokoju.
Ostatnio ciągle schizuję, przed wszystkim, o wszystkim. I w ogóle nie
wiem co się ze mną dzieje. Depresyjność
depresyjnością, ale od paru dni wszyscy mnie wkurzają, wszystko mnie
wkurza jak dawniej, a wykres mojej paniki przed sesją do lenistwa jest
sinusoidą.
19 stycznia 2013
drivin' my car
Jadę dobrze mi znanymi, dziurawymi, krętymi ulicami miasta. Na pasie
obok - ciężarówka z drewnem. I nagle ktoś w granatowym busie wpieprza
się między mnie a ciężarówkę. Mój samochód kręci się w kółko, wpada na
chodnik, ułamek sekundy trwa
wieczność, zero myśli w głowie, obracam się i obracam, przewracam na
bok,
coś przygniata dach, myślę: zaraz mnie zmiażdży, ale wgniecenie
zatrzymuje się
tuż nad moją głową, czuję mocne uderzenie w głowę, w kark od góry, coś
mi
przeskakuje w kręgach, nie mogę ruszyć głową i wyobrażam sobie siebie w
kołnierzu ortopedycznym, nie mogę się ruszyć, ale jestem przytomna,
boli, a ja
myślę tylko o tym, żeby ktoś wezwał pomoc, krzyczę: „ratunku!” przez
otwartą
szybę, a przy krzyku bolą mnie wszystkie kości czaszki…
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz