A nawet jeśli nie, to pozostaje szukanie „szczęścia w
nieszczęściu”. To też pomaga, czasami. Nawet, kiedy rozważasz sytuację tak
straszną, że to niby „szczęście” brzmi zupełnie niepoważnie, aż śmiesznie. Coś
jak: dobrze, że skoczyłam z drugiego piętra – przynajmniej teraz wiem na pewno,
że nie umiem latać.
I tylko te samotne chwile za kierownicą pozwalają mi na
krótką chwilę oderwać się od wszystkiego. Mała przestrzeń, gdzie jestem tylko
ja i moje myśli. Szum kół na asfalcie. Uczucie, gdy dodaję gazu i silnik wyje. Skok
adrenaliny przy wyprzedzaniu. Wschód słońca nad polami, z każdą minutą
wyglądający inaczej. Albo ciemna noc i tylko dwie smugi światła przede mną,
taki ciemny tunel, a ja – bezpieczna. Taka mała kapsuła, do której możesz
wsiąść i na chwilę odlecieć gdzieś daleko. A pomyśleć, że prawie mnie to
ominęło… A pomyśleć, że za jakiś czas może będę musiała z tego zrezygnować.
Dlaczego chcesz rezygnować z tego co sprawia Ci przyjemność?
OdpowiedzUsuńJeśli masz w życiu coś co kochasz powinnaś o to walczyć.
Gdyby to było zależne ode mnie to pewnie, walczyłabym, nie zrezygnowałabym za nic w świecie - ale niestety, na pewne sprawy nic nie można poradzić.
Usuń