Nie rozumiem tylko, dlaczego na każdym kroku wmawia się
nam, że tylko z kimś możemy być szczęśliwi, że sensem życia jest miłość, że
każdy może sobie kogoś znaleźć, że bycie samemu jest żałosne.
A co, jeśli niektórzy ludzie po prostu nie nadają się do
związków? Tak jak niektórzy nie nadają się na kierowców, bo wolno reagują, za
bardzo się stresują albo są ślepi lub kalecy. Może niektórzy nie nadają się do
miłości. Może niektórym jest tak dobrze.
Nawiasem mówiąc, może powinni każdemu kandydatowi na
kierowcę robić szczegółowe badania psychiatryczne. Bo może niektórzy czasem,
gdy jedzie prosto na nich wyprzedzający na wariata TIR, myślą o wciśnięciu gazu
zamiast hamulca. Może tak byłoby lepiej.
Nie mówiąc już o kierowcy takiego TIRa.
bo innym latwo mowic i pouczac, wyglaszac swoje madrosci.
OdpowiedzUsuńco do tirow, to jak jechalismy w nocy do krakowa, to taki jeden debil chcial nas zepchac do rowu bo chcial pokazac co to nie on;/
Ja się nie nadaję na kierowcę. Zrobiłam kurs, do egzaminu nie podeszłam nawet. Zdecydowanie lepiej czuję się po stronie pasażera.
OdpowiedzUsuń