24 września 2013

„noc jest ciemna i pełna strachów”

Jest zimno. Wszędzie i zawsze. Mam zimne ręce. Mam zimne stopy. Wiecznie wstrząsają mną dreszcze. Dwie pary skarpet, dwie bluzy, koc, a i tak jest mi zimno nawet w jelita, w wątrobę, w serce. Zimno mi w mózg. Byłoby mi zimno w duszę, gdybym ją miała. Myślę, że łatwiej byłoby mi wytrzymać bez jedzenia, niż we wiecznym zimnie. Najgorsza tortura na świecie – zimno.
A mi jest wiecznie zimno.
I ostatnio czuję się wiecznie chora. I może jestem.
Leżę w łóżku do 4 w nocy, czytając Kinga – zaprawdę genialna lektura na pełne lęku noce… Jestem zmęczona, ale boję się zasnąć, więc leżę i czytam w nadziei, że zmęczę się tak bardzo, że przestanę się bać. Ale jestem coraz mniej śpiąca, coraz bardziej zmęczona, a lęk wciąż narasta.
Serce wybija jakiś tylko jemu znany, dziwaczny rytm, może zaraz się zatrzyma. Może czeka tylko, bym zasnęła…
Rano wstaję, bolą mnie oczy, drżą mięśnie, chce mi się płakać, a pod oczami mam zmarszczki jak 60-latka.
Najchętniej przetrwałabym ciemną, straszną noc, skulona pod kocem z szeroko otwartymi oczami, opierając się lękowi. Położyłabym się o szóstej rano i spała o przyjaznej porze dnia, gdy nic nie mogłoby zaatakować w ciemności mojego leżącego bezradnie, bezbronnego ciała. Ale świat nie jest tak skonstruowany – czego nie rozumiem. Noc, najniebezpieczniejsza pora, i my mamy spać…?
Boję się to już za słabe słowa. Boję się to już za mało.

3 komentarze:

  1. Och, ja mam zawsze zimny nos, stopy i czasami dłonie.
    Chyba nie bałam się spać, tylko zasypiać. Teraz też czasem się boję, jak sobie o tym przypomnę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak długo jak czujesz zimno i ból i lęk i strach możesz być spokojna,jedno jest pewne ,masz duszę...wrażliwą i trochę wystraszoną ale jest na swoim miejscu

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też czasem miewam takie silne lęki. Nie wiadomo skąd się biorą i mają ogromną siłę... Mi wtedy pomaga pisanie. Ale to świetnie, że się czymś zajmujesz w takich złych momentach, bo bezczynność to byłoby najgorsze co mogłabyś zrobić... Dasz sobie radę! Trzymaj się Acilya!

    OdpowiedzUsuń