Piję jedną zieloną herbatę po drugiej, z rozrzewnieniem
wspominając czasy, gdy wlewałam do niej rumu. A także zapach dopiero co
zmielonej kawy, smak pierwszego łyka tej wspaniałej gorzkości. Pierwszy łyk
mocnej, świeżo sparzonej kawy z mlekiem to jeden z najpiękniejszych smaków na
świecie. Podobnie jak smak letniej już, z aluminiowym posmakiem, pitej z kubka
termicznego na pierwszym wykładzie o 8 rano.
Patrzę na stare, pożółkłe, rozpadające się książki
wykopane gdzieś z kartonów w zapomnianym zakamarku domu, który przywłaszczyły
sobie pająki, myszy i szpaki. Patrzę na nie i przeraża mnie, jak mija czas.
Przeraża mnie, podobnie jak czucie bicia własnego serca czy patrzenie w
gwiazdy. Przeraża mnie to, bo przypomina mi o tym, jak mali jesteśmy, jak
szybko mijamy. Że przy życiu trzyma nas tylko kawałek mięsa, kawałek
nietrwałego, biologicznego materiału, który teraz się kurczy i rozkurcza, a za
chwilę – kto wie. Przeraża mnie to, jak czas szybko mija. I że kiedyś mnie nie
będzie. Przeraża mnie, jak jestem mała w porównaniu do całego świata, całego
wszechświata. Jak nic nie znaczę.
A to nawet nie są moje książki, które widziałam za czasów
nowości. Więc przeraża mnie, co będzie, jeśli dożyję czasów, gdy moje – teraz
nowe – książki będą tak wyglądały. Co poczuję, widząc je…
Nienawidzę jesieni. Najgorsze wspomnienia mam właśnie związane z tą porą roku. Niech mija jak najszybciej i niech już będzie zima!!
OdpowiedzUsuńBrrr, zima, zima jest najgorsza! Jesień jeszcze w miarę... Najgorszy jest koniec zimy, kiedy niby już zaczyna się robić ciepło i wiosennie, a potem znowu wraca zima. A ja najgorsze wspomnienia mam związane z latem :P
Usuń