22 stycznia 2013

"Yo ho ho and a bottle of rum"

Chcę do domu, chcę zapalić, chcę rumu, chcę delfina i przytulenia.
I na dodatek dziś widziałam dwóch kominiarzy, a próby znalezienia guzika, równocześnie trzymając kierownicę, spełzły na niczym, mimo że mam ich pełno przy płaszczu.
Wraz z powrotem na stancję, motywacja typu „ucz się, dostaniesz kawę i ciasto” zmieniła się w: „ucz się, to dostaniesz obiad”…
Za dużo śpię - to chyba taki mechanizm obronny mózgu przed koniecznością przyjmowania jeszcze większej ilości informacji.
Koc, obgryzione paznokcie, wyrywane włosy, czubate łyżeczki kawy sypane do kubka.
Nic mi nie wchodzi, co chwilę łapię się na tym, że gapię się za okno albo wstaję, by „tylko coś sprawdzić”, zrobić herbatę, wziąć ołówek.
Na zmianę uczę się i oglądam seriale, jestem na skraju wyczerpania i nie mam pojęcia, jak inni mogą uczyć się tak dużo, kiedy ja uczę się mniej i jestem wypruta.

21 stycznia 2013

bla, bla, bla, heterotermia

Przegrzany mózg, totalny mętlik, prawa ochronne na wzory użytkowe obok widmowego współczynnika absorbcji, benzenokarboaldehydu i heterotermii.
Chrypka od uczenia się na głos.
Zasypianie nad książkami, gdy na głos się nie uczę.
Motywacja w stylu: „ok dziewczyno, jeszcze 12 stron i dostaniesz ciasteczko”.
Zapomniany z domu delfin, bez którego nie mogę spać.
Granica wytrzymałości psychicznej.
6 zaliczeń, 2 tygodnie.

19 stycznia 2013

drivin' my car

Jadę dobrze mi znanymi, dziurawymi, krętymi ulicami miasta. Na pasie obok - ciężarówka z drewnem. I nagle ktoś w granatowym busie wpieprza się między mnie a ciężarówkę. Mój samochód kręci się w kółko, wpada na chodnik, ułamek sekundy trwa wieczność, zero myśli w głowie, obracam się i obracam, przewracam na bok, coś przygniata dach, myślę: zaraz mnie zmiażdży, ale wgniecenie zatrzymuje się tuż nad moją głową, czuję mocne uderzenie w głowę, w kark od góry, coś mi przeskakuje w kręgach, nie mogę ruszyć głową i wyobrażam sobie siebie w kołnierzu ortopedycznym, nie mogę się ruszyć, ale jestem przytomna, boli, a ja myślę tylko o tym, żeby ktoś wezwał pomoc, krzyczę: „ratunku!” przez otwartą szybę, a przy krzyku bolą mnie wszystkie kości czaszki…
I wtedy budzę się, leżąc na plecach w moim ciemnym pokoju.
Ostatnio ciągle schizuję, przed wszystkim, o wszystkim. I w ogóle nie wiem co się ze mną dzieje. Depresyjność depresyjnością, ale od paru dni wszyscy mnie wkurzają, wszystko mnie wkurza jak dawniej, a wykres mojej paniki przed sesją do lenistwa jest sinusoidą.